Pomału…

Wracam do normalności. O ile można o takowej mówić. Dla uspokojenia, to nic z moim małżeństwem związanego. Tutaj wszystko w jak najlepszym porządku. Po prostu dałem ciała jak piętnastolatka. Czekam. Jak wszystko będzie wiadomo, nie omieszkam opisać całej historii…

Cały

Świat zawalił mi się na głowę… Czuję się tak jak w koszmarnym śnie… Chciałbym się obudzić, tak by wszystko było OK… Ale tak nie jest… Przez własną głupotę… Nie chcę pisać więcej… Wszystko w swoim czasie… W każdym bądź razie, wytatuuję sobie na czole napis IDIOTA i będę codziennie na niego patrzył w lustrze.

Ja

Nie śpię, nie śpię… tylko jakoś tak nie chce mi się pisać. O. Przesilenie wiosenne, się to chyba nazywa… :)

Po prostu ja…

Kiedyś… Myśli.
Kiedyś… Pragnienie.
Kiedyś… Marzenie.
Teraz.
Ty. Przy mnie.
Jak sen.
Dotyk i spełnienie.
Pragnienie.
Od zawsze.
Gdy wiem. Gdy jesteś.
Chcę. Tęsknię. Myślę.
Ciągle.
Nie opuszczasz mnie.
Jak ja Ciebie.
Ciągle w myślach.
I ten dotyk.
Wspomnienie. Chwili.
I chęć bycia. Dla Ciebie.
By poznawać. Odkrywać.
Na nowo.
Ciebie.
By kochać.
Ciągle. Niezmiennie.
By kochać…
Tylko Ciebie!

Kluska

No wróciła Kluska z pierwszego w swoim życiu zimowiska. Pojechała ze swoją gromadą zuchową, tak więc była, że tak powiem w gronie znajomych. Takie małe przetarcie na początek, przed samodzielnym wyjazdem na obóz w lato.
Poniżej link do ich strony. Polecam obejrzenie ZuchTV. Popłakałem się ze śmiechu…

http://23lesneduszki.blogspot.com/

Coś

Słowa. Myśli. ja.
Ty. Jesteś. Blisko.
Dusza. Serce. Dotyk.
Ten dreszcz magiczny.
Ta chwila.
Razem.
Reszta? Nie istnieje.
My? Trwamy.
Dla siebie.
Świat? A co to?
Dla nas. Nic.
Jeno złudzenie.
Miłość. To jedno ino.
Jedno ma znaczenie.
A reszta?
Niech patrzy. I wie.
Co w nas jest.
I tyle!

Codzienność

Nowy rok minął jakoś tak szybko, święta jak nie święta i jakoś tak po prostu. Codzienność. Może dorosłem? Kiedy jakoś inaczej człowiek odczuwał to wszystko. A teraz jest jakoś tak, normalnie.

Pomału jakoś toczymy się do przodu. W pracy kontrola z RIO. Atmosfera taka sobie. Nie możemy znaleźć drugiej koszatniczki-samiczki. A najgorsze to to, że ta już też pomału przestaje widzieć.  każdym bądź razie nadal biega po klatce, słychać jak ciągle oś je, pije. Może nie będzie tak źle, jak się nam wydaje.

No i jakoś tak… codziennie. ;)

Koszatniczki…

No i została jedna. Smutny dzień dzisiaj. Były dwie, a jest jedna. Szkoda. Chociaż z drugiej strony, nasza Kluska pomału na swój sposób oswaja się z myślą, że śmierć istnieje. Nie pozwoliłem jej pomagać mi w zakopaniu i tak samo nigdy nie mówię gdzie spoczywa… Smutne to jakieś. Taka refleksja nad sensem życia…

Ja…

Jestem wściekły…

Oni…

Okłamali mnie z nadzieją, że nie będę chciał chcieć…